Witajcie!
Lata temu przeleczono mi kanałowo górną piątkę. Ostatnio zaczęło mnie potwornie boleć. Sądziłam, że popsuła się sąsiednia szóstka i że i ją trzeba będzie kanałowo leczyć. Okazało się, że popsuła się wprawdzie, i to bardzo, ale jeszcze nie do leczenia kanałowego. Ze zdjęcia wyszło natomiast, że wzdłuż kanału korzenia wspomnianej piątki od strony czwórki biegnie infekcja. Dostałam na to antybiotyk, ale mimo że wybrałam cały, jak zalecano, ból nie ustał. Poszłam więc ponownie, dostałam ten sam antybiotyk w tej samej dawce + drugi w mniejszej o jedną pastylkę, tak że biorę obecnie 7 pastylek 5 razy dziennie. Druga kuracja antybiotykowa trwa obecnie trzeci dzień, ale od dwóch nocy nie śpię, a dziś łyknęłam niemal bezskutecznie ketanol.
O samym bólu: spontaniczny, falowy, nasila się wieczorami i nocą, zwłaszcza gdy zmieniam pozycję na leżącą (co ciekawe rano położenie się jest bezbolesne), w chwili niewstrzymywanego napadu (któremu zapobiega ochłodzenie okolic zęba przez napicie się wody na przykład) w punkcie kulminacyjnym wywołuje jakby skurcz, który daje wrażenie odrętwienia sąsiadujących zębów (od poprzedzającej szóstki aż do dwójki), czasem promieniuje aż do ucha i zawiasu szczęki.
Miewam gorączkę, ale nie wyższą niż 37,4.
Nigdzie nie natknęłam się w sieci na opis podobnego problemu. Czy ktoś coś takiego miał?
Nie wiem, co mi jest :(. Może diagnoza była zła? Może to nie tylko ta infekcja, na którą zazwyczaj pomaga antybiotyk :(((. Dodam, że w ciągu ostatnich pięciu miesięcy są to mój czwarty i piąty antybiotyk (poprzednie były na gardło, wcześniej długo nie chorowałam) :(.
Co mam zrobić, jeśli i te nie pomogą? Wzięłam już blisko połowę, a skutków nie widzę :(((.




