przez szynszyl 2010-02-07, 14:48
Witam, jakieś 2,5 tygodnia temu teściowa - ☺ - przytrzasnęła mi drzwiami od łazienki duży palec od nogi, bolało bardzo, krew się polała ale paznokieć nie odpadł. Co się stało? Okazało się, że drzwi zdarły mi skurę z nasady paznokcia i od lewej strony, a z prawej strony nadal był przyczepiony. Myslałem, że się zagoi i po kłopocie. Po kilku dniach okazało się, że kiedy naciskam paznokieć to wycieka z niego ropa i troszkę dziwnie „pachnie“. Stwierdziłem, że czas najwyższy udać sie do lekarza ☺ - muszę dodać, że mieszkam w Angii i służba zdrowia jest tutaj trochę inna ☺ - pojechałem do szpitala, pielęgniarka mi go znowu umyła, wycisnęła z niego ropę, ustawiła go na właściwej pozycji i wcisńęła go na swoje miejsce – możecie sobie wyobrazić jaki był bul ☺. Pielęgniarka dała mi antybiotyk i to wszystko co się dowiedziałęm, nie dostałem nawet żadnej maści – bo chyba tu takich nie mają jak w Polsce – no i generalnie nic mi nie powiedziała co dalej ☺. W tej chwili mogę stwierdzić, że jest idealnie. Mianowicie normalnie chodzę i śpię ☺. Paznokieć jest jakby biały, wydaje mi się, że się przykleił, ale nadal jak go myję to widzę, że nie jest przyczepiony tak jak inne. Nadal go czuję, tak jakby nie był mój i tak jakby mi „przeszkadzał“. Kilka dni temu przestałem brać antybiotyk, nie wiem czy coś jeszcze mam z nim robić? Mam pytanie: czy mam robić jakieś okłady, jesli tak to z czego? Jak długo potrwa zejście tego starego paznokcia? Kiedy i czy wogle wyrośnie mi nowy? Czy jest możliwość przyśpieszenie całego procesu?