Witam, mam na imie Natalia. Podejrzewam u siebie schizofrenie bo...
nie wiem czy potrafię to nazwać. Od roku się tne, nie chcę żyć. Mam poczucie obojętności, jednak czasami mam wrażenie że nikt mnie nie kocha i jestem niepotrzebna i mimo obojętności czasami dociera to do mnie i cholernie rani. Zazwyczaj gdy to czuję jestem sama w domu, czy w pokoju np. przed komputerem. W tedy wbiegam do siebie, rzucam się na łóżko i płacze wmawiając sobie, że musze być twarda. Sięgam po żyletkę i ranie moje ciało. Później ukrywam to, zakładając np. bluzę znów kłądę się na łóżku i mam wrażenie że ktoś na mnie patrzy. W tedy ocieram oczy i wychodzę do innego pokoju, ale słyszę jak za mną ktoś idzie, czasami mówi coś. Ostatnio często mówi, że "Po co tam idziesz? I tak nikt cię tam nie chcę, jesteś żałosna więc znów weź zeszyt i napisz cos co będzie kolejnym upamiętnieniem twojego istnienia w smutku...". Nie lubię wychodzić z domu. Lubię być sama, gdy nikt mi niczego nie nakazuję i niczego nie zabrania. 21.11.09 pokłóciłam się z mamą o ile w ogóle ją mam... Nie chciałam się okaleczyć, więc siedziałam i pisałam, rysowałam... I ktoś lub coś nakłoniło mnie do tego by znów się pociąć. Nie wiem co myśleć. Moje myśli są okropne, często samobójcze. Myślę że mam schizofrenię, bo nie mogę też spać. Słyszę głosy, czasami kobieta płaczę. różnie... Czasami rozmawiam z kimś i gdy jest to dłuższa wypowiedź z jego strony nie mam pojęcia o czym mówi. Jest mi z tym źle. Już nie chcę żyć, nie chcę tak żyć. Liczę na jakąkolwiek pomoc, bo mam nadzieję że sie da.



