Witam serdecznie,
piszę na tym forum z nadzieją, że ktoś wreszcie postawi mi właściwą diagnozę. Postaram się pokrótce scharakteryzować mój przypadek. Generalnie zawsze wszystkim się bardzo przejmowałem, byłem dosyć nerwowy i przewrażliwiony. 7 lat temu miałem lekką depresję, którą udało się po jakimś czasie wyleczyć. Później mimo tego przejmowania się wszystkim i denerwowania to jakoś radziłem sobie ze sobą. Niestety 2 miesiące temu zauważyłem, ze cały czas pokaszluję. To samo zauważyłem dokładnie 2 lata temu (też w kwietniu) wmawiając sobie, ze to rak i biegnąc do pulmonologa. Zdjęcie RTG okazało się czyste. Ten z kolei skierował mnie do laryngologa, ze to byc może jakieś polipy, czy coś, ale do tego już nie poszedłem. Minęły dwa lata i dwa miesiące temu znów zauważyłem, że tak pochrypuje, pokaszluje i znów wkręciłem sobie, ze to na pewno rak. Pobiegłem zrobić zdjęcie RTG płuc i do pulmonologa. Ten z kolei przepisał mi tabletki na refluks żoładka, że to być może to i coś alergicznego. Zdjęcie RTg podobno bez zmian (czyste), spirometria też wyszła ok. Trochę się uspokoiłem. Minęły 3 tygodnie i zaczęło mi się robić słabo, ale bez omdleń, nic mi się nie chciało, nie mogłem się zmobilizować do pracy i wróciły lęki, że jestem na coś poważnie chory. Poszedłem do lekarza internisty, który obejrzał mnie dokładnie i nic nie widząc skierował na szereg badań: krew, mocz, borelioza, przeciwciała ANA, próby wątrobowe, białka, żółtaczki itd. Wyszedł mi podwyższony cholesterol i próba wątrobowa. Przerażony od razu pobiegłem do lekarza. Ten tylko kazał zmienić tryb życia bo przytyłem. Z czasem przychodziły kolejne wyniki badań. Strasznie się bałem, ze znów coś będzie nie tak. I przyszły raz białka. Okazały się podwyższone. Byłem przerażony. Znów pobiegłem do lekrza, który stwierdził, ze to może być jakiś stan zapalny lub odwodnienie. Ja jednak znów zacząłem czytać w internecie co to może być i znalazłem, że podwyższone białka występują przy nowotworze szpiczaku. I znów kilka dni z głowy - brak apetytu, strach, stres, niezdolność do pracy. Poszedłem do lekarza, który powiedział, ze przy szpiczaku jest podwyższone OB i białko C-reaktywne a te mam dobre. Kilka dni później powtórzyłem badanie białek i tym razem wyszły ok, co ciekawe cholesterol też. Znów na chwile się uspokoiłem. Reszta badań też wyszła ok. W międzyczasie byłem zrobić prywatnie USG jamy brzusznej myśląc że to może ciężka choroba wątroby, jednak badanie wyszło ok. W międzyczasie też ubzdurałem sobie, że te białka to może HIV ale test też wyszedł ok. Jedyne objawy jakie mam to ten chrypka/kaszel (w nocy go nie ma) i plamki na języku (język geograficzny). Teraz wciąż o tym znowu myślę. Wczoraj byłem u laryngologa, który powiedział, ze to może być na tle alergicznym i że ten język to tylko objaw, a nie choroba. Na chwilę się uspokoiłem i dziś znowu od rana budzę się ze "ściskiem" w środku, strachem, że może jednak faktycznie na coś poważnie jestem chory. Każde kaszlnięcie czy zobaczenie plamki na języku pogłębia ten stan. Mimo, że byłem w dwa miesiące chyba u 6-7 lekarzy i nikt nic poważnego nie stwierdził to cały czas jest w mnie strach, wciąż czytam o czymś w internecie, stresuję się i zrobienie czegokolwiek sprawia mi ogromny wysiłek i trudność. Nie mam natomiast kołatania serca, o którym czytałem i w nocy śpię normalnie. Najgorzej jest obudzićsię nad ranem i tak do wieczora. Dopiero późnym wieczorem czuję się o dziwo lepiej i kładę się spać w miarę spokojnie. Od rana niestety to samo... Proszę o pomoc. Normalnie ozłocę tego kto mi postawi trafną diagnozę
Pozdrowienia,
Łukasz
GG: 24755914




