przez farida_s 2010-03-13, 01:31
dzis porozmawialam z mama- przeprosilam, bo ona widzi ze jestem nerwowa i unikam przebywania z nia...
potem powiedzialam o tym zeby nie mowila w taki sposob"ah jak bym chciala..." bo wywiera na mnie presje i nastawia mnie negatywnie do wszystkiego takim gadaniem :/
potem spytalam dlaczego mama ma nadal taki "styl bycia" jak za czasow jak nam sie nie przelewalo, powiedzialam ze przeciez to przyspaza tyle dodatkowego stresu, ktory nie jest wart zadnych pieniedzy a juz szczegolnie tych zaoszczedzonych przez nia groszy-jej odpowiedz to ze ona lubi i ja to "podnieca".
Powiedzialam jej ze moze powinna sie zainteresowac jak sie leczy nerwice.... powiedzialam ze ja np zdaje sobie sprawe ze moje nerwy biora gore nawet kiedy staram sie nie martwic to jakos podswiadomie to we mnie jest i zaczynam sie hiperwentylowac....- ona na to "no tak, ja jestem calym zlem "
-rozmawialismy sie tez o naszym tacie ktory jest totalnie wyluzowany i odpuscil w kazdej dziedzinie zycia i pozwolil mamie rzadzic- mama na niego ciagle narzeka - a my uwazamy ze ona go sama takim zrobila: zdominowala, przy kazdej okazji udowadniala ze robi wszystko zle ze ona robi wszystko lepiej szybciej, ze ONA WIE LEPIEJ WSZYSTKO!
nie zdarzylam jej powiedziec jak mnie wkurza jak sie zwraca do nas bezosobowo: prosze podac , prosze umyc, prosze odlozyc, kupic !!! Grrrrr
Ah a jak powiedzialam ze na nerwice mozna brac tabletki, dzieki czemu znikna jej problemy ze snem i inne ...
ona na to ze tabletki szkodza ona woli napic sie wina wieczorem....
Wino jak widac jej nic jak narazie nie pomaga nadal jest znerwicowana.... a kto wie czy nie doprowadzi do alkoholizmu na stare lata ... :/
Wogole zastanawiam sie czy cokolwiek wziela do siebie z tego co mowilam- mam wrazenie ze nie
przeciez ona wie wszystko najlepiej i to ona zawsze ma racje :(