Witam.
Od pewnego czasu mam pewne problemy związane z moją psychiką. Muszę przyznać, że gdy ostatni raz paliłem trawę (A byłem częstym palaczem) stało się coś bardzo dziwnego. Poczułem się słabo, zaczęła mi pulsować głowa do tego doszedł straszny lęk oraz wrażenie, że kolega mój potrafi czytać w moich myślach. Po pewnym czasie gdy któryś z moich znajomych coś do mnie mówili, rozumiałem ich, lecz nie potrafiłem nic odpowiedzieć, na żadne pytanie. To było tak, jakby odebrało mi myśli. Gdy te objawy ustąpiły,lecz przez 2 dni pozostał nieuzasadniony lęk. Później przez ok. tydzień było wszystko ok lecz po tym czasie poczułem się dziwnie. Tzn tak, jakbym dostał lekkich zawrotów głowy oraz szum w uszach, jakby ciśnienie się zmieniło. Od tamtej pory zaczęło mnie mękać pytanie, co to może być, czy to jakaś choroba ? Czy to tylko warunki pogodowe. Po pewnym czasie zaczęłem się zamartwiać swoim stanem zdrowia, doszła do tego lekka derealizacja, nerwy, lęk aż w końcu omamy które trwały milisekundy. Miewałem błyski przed oczami 2, czy 3 razy słyszałem głos, który wołał kogoś, bezsensowne myśli, gonitwa myśli... Zmartwiony tym wszystkim poszedłem do lekarza psychiatry, który oznajmił, że to są zaburzenia lękowo urojeniowe ale dziwiło ją to, że potrafię opowiadać o tym i zachowuję się praktycznie normalnie. Dała mi radę, bym szedł z tym do neurologa oraz przydałaby mi się obserwacja w szpitalu psychiatrycznym. Musiałem jej odmówić, ponieważ miałem za nie długo egzamin na prawo jazdy, oraz powiedziałem jej, że mieszkam w niemczech, i jak tylko wrócę do domu, to zacznę podejmować konkretne czynności związane z moimi dolegliwościami. Dostałem leki, które nie brałem tak, jak zalecane były w dawkowaniu lekarza. Brałem mniejsze dawki, ponieważ te leki za mocno na mnie działały. Gdy wróciłem do domu poszedłem do domowego lekarza po to, żeby dał mi skierowanie do neurologa oraz psychiatry. Ten patrząc na mnie powiedział mi, żebym odstawił te leki, nie szedł do psychiatry tylko do psychologa bo to objawy nerwicy. Od tamtej pory zażywałem tylko lek na uspokojenie "cloraxen" i było w miarę ok. Denerwowały mnie tylko czarne kropki, które miałem przed oczami podobne do małych latających meszek, które znikały w ciągu milisekundy oraz lęk. Gdy skończył mi się cloraxen ( a nie odstawiłem go stopniowo tylko od razu) Poczułem się gorzej. Teraz jestem uczulony na każdy dzwięk, nie mogę spać w nocy, bo na noc dostaję ataki lęku, mam bezsensowne myśli (przeważnie nad ranem) wrażenie, że zaraz się coś złego stanie, lecz tak na prawdę wszystko jest ok. Gdy zamykam oczy widzę kolorowe plamy. Pomóżcie mi zdiagnozować co to jest. Czy to schizofrenia? Psychoza ? Paranoja ? Muszę dodać, że prócz mojej osoby, każdy myśli, że jest wszystko ok. Pomimo tego, że Moi rodzice wiedzą o tym, że coś jest nie tak, mówią, że funkcjonuję normalnie, że roboty mi potrzeba, a będzie wszystko dobrze.



