Witam Wszystkich.
Mam wolna chwile, wiec przytoczę informacje dot.powodów uzalezniania sie od narkotyków( lub wchodzenia w inne nałogi)).Informacje te pochodza z książki Jamesa Redfielda "Dziesiate wtajemniczenie", który jest autorem książki tę poprzedzającą, czyli "Niebiańskiego proroctwa)
A co z tymi narkomanami( których widział w swojej wizji- mój przypisek).
W ich przypadku ZA ŻYCIA PRZYJĘLI TAK PASYWNĄ POSTAWĘ pokrzywdzonego czy ofiary I TO TAK INTENSYWNIE , ŻE CAŁY ŚWIAT WIDZIELI, JAKO OKRUTNY I NIE DO ZNIESIENIA, co z kolei USPRAWIEDLIWIAŁO ICH POTRZEBĘ UCIECZKI od świata.( czytałam "Pamietnik narkomanki", tam tez były podobne interpretacje)..).NARKOTYKI SA DLA NICH SPOSOBEM UCIECZKI OD NIEPOKOJU nawet w ŻAŚWIATACH.W wymiarze fizycznym narkotyki często wywołuja stany euforii, czasem PODOBNE NAWET DO UNIESIENIA JAKIE DAJE MIŁOŚĆ.Problem z ta SZTUCZNIE WYWOŁANĄ EUFORIĄ POLEGA JEDNAK NA TYM , ze CIAŁO ODRZUCA CHEMICZNE SUBSTANCJE i walczy z nimi , UMYSŁ ZAŚ UODPARNIA SIE NA NIE , co oznacza, ŻE ABY UTRZYMAĆ TEN SAM STAN UNIESIENIA , trzeba brac CORAZ TO WIEKSZE DAWKI NARKOTYKU.To w końcu CAŁKOWICIE WYNISZCZA CIAŁO.".
Myslę, ze ten tekst jest logiczny i przekonujący.Ja nie mam dzis watpliwości, ze tak jak ja uciekłam w " chorobę, w nerwice" przed byciem odpowiedzialna za swoje zycie, szczęście( ze strachu przed dorosłością, do której nie czułam sie gotowa), tak WIĘKSZOŚĆ LUDZI UCIEKA W NAŁOGI przed trudnosciami zycia, do których nie czuja sie przygotowani emocjonalnie, intelektualnie i zyciowo.Alkoholicy po terapii, ucza sie tych wszystkich lekcji przed którymi uciekli w nałóg ( relacji w rodzinie, odpowiedzialności, samodzielności, zyciowej zaradnosci i zwykłej radości życia ze wszystkiego).Dlatego musicie sobie uswiadomic, ze zaprzestanie brania to dopiero połowa drogi.DRUGA CZĘŚĆ TO NAUCZENIE SIE KIM SIE JEST, zaprzestanie uciekania przed soba prawdziwym, w jakies fałszywe wyobrażenia na swój temnat.NALOGI TO DROGA NA SKRÓTY DO SZCZĘŚCIA. Nie chcemy sie uczyc o sobie, o zyciu , o swiecie, o relacjach po to, zeby nam sie lepiej zyło, nie chcemy oswoic w sobie leków przed światem( czy nawet sie do nich przyznać), lepiej sie np.napić ( dla odwagi), zapalić trawke, zazyc cos I RADOŚĆ JEST bez pracy, bez wysiłku..Tylko ,ze ciało wystawi potem za ten skrót słony rachunek.Mam nadzieje, ze nikt nie weźmie moich postów za takie moje " wymądrzanie sie", gdyz ja to wszystko przepracowałam osobiscie.Pozdrawiam i zyczę powodzenia.



