przez jadwigaszpaczynska 2009-11-19, 07:54
Witam Wszystkich.
Nigdy nie brałam żadnych narkotków, nie byłam uzalezniona od alkoholu, ale przez wiele lat paliłam papierosy i piłam kawę.Kiedy z powodu nerwicy lękowej nauczyłam sie technik oddechowych jogi, medytacji * na oddziale nerwic), musiałam rzucic palenie, gdyz nie byłam w stanie praktykowac prawidłowego oddychania , paląc jednoczesnie.O nałogach i o sposobach radzenia sobie z nimi wiem sporo dzieki przeczytanym na te tematy książkom( mój mąż był alkoholikiem), więc dzięki udziałowi w grupach wsparcia, zaczęłam czytac odpowiednia lekturę.
Podczas tych moich poszukiwań natknęłam sie na naprawde interesujace (choc moze kontrowersyjne dla niektórych_) materiały.wyjasniajace powody , dla których ludzie siegają po używki) obojetnie jakiego rodzaju) i konsekwencje z tego wynikające ( nie tylko na poziomie ciała i umysłu).Pozwolę sie tymi informacjami podzielic z tymi, którzy NA SERIO MYŚLA O POWROCIE DO TRZEŹWEGO ŻYCIA i o ODZYSKANIU PANOWANIA NAD NIM.
Na poczatek z książki Berta Hellingera"Miłość szczęśliwa" przytocze jego opowieść :" Miałem kiedys warsztaty w Wiedniu.Tam byla uczestniczka, któta MIAŁA RAKA I OKREŚLIŁA SIE JAKO PSYCHOTYCZNA.Brała NARKOTYKI poszerzajace świadomość.Powiedziała : Brałam, PONIEWAŻ CZEGOS MI BRAKOWAŁO".Na co ja ' Aha, tak to jest.BIERZE SIE NARKOTYKI, ponieważ CZEGOŚ BRAKUJE,.Ale jesli ta osoba mówi, ze CZEGOŚ JEJ BRAK, NIE ZAUWAZA TEGO, CO JUŻ MA."
Poniewaz instaluję na moich watkach na nerwicy, onkologii i uzaleznieniach moje wierszowane przemyslenia, przytoczę tutaj fragment jednego z n ich:
CZASEM TRZEBA STRACIĆ COŚ,
by zobaczyć,co się miało,
lecz najczęściej już za późno,
by naprawić , CO SIE STALO !
Szukając szczęścia ( na skróty, bez wysiłku osobistego)w narkotykach ( czy w innych uzywkach) , zamiast czynić to w inny, mniej szkodliwy sposób, tracimy swoje wczesniejsze " normalne" zycie. Było ono nieraz niezbyt ciekawe, czy nawet nudne( ale to z naszej winy, bo nie pracowalismy nad tym, zeby uczynic je ciekawszym).Potem, gdy dzieki używkom, które miały nas uczynic szczęśliwymi, STAJEMY SIE ICH ZAKLADNIKAMI, NIEWOLNIKAMI, często żałujemy tej decyzji( moze nie wszyscy, ale wielu ludzi).Mozna powrócic na dawny szlak, z którego zboczyło sie " z ciekawości lub z innego powodu w kanał nałogu", ale wtedy trzeba sie TAK CIĘŻKO NAD TYM NAPRACOWAĆ, jak wczesniej nam sie nie chciało pracowac nad szczęściem, (nim zaczelismy brac).Znam sie na tym dobrze, gdyz ja uciekłam w kanał nerwicy od zycia, które było sla mnie zbyt trudne( tak jak Wy uciekliscie w nałó) i musiałam z tego kanału wyjść i to mi sie uda ło.Jak to uczyniłam, opisałam na moich watkach "Lek jest naszym przyjacielem", "Nerwica a sens życia" oraz na uzaleznieniach "Żeby nie pić, trzeba miec".Poza tym podpowiadam Wam przeczytanie historii człowieka, który WYSZEDŁ Z NERWICY, a którą wywołało( jak sam pisze ) palenie trawki.Nie wolno podawać na tym forum linków konkurencyjnych forów, dlatego napisze tyle, ile mi chyba wolno.Trzeba wejść na google i wpisac " historia człowieka, ktory wyleczył sie z nerwicy lękowej" i wyskoczą dane linku.Nie jestem mocna w wiedzy dot.internetu(mam go pół roku), wiec tacy młodzi znawcy jak Wy, na pewno sobie z tym poradzą.Jesli nie, podam ten link na pw lub na naszej klasie itd.Następne informacje (niebanalne ,z innej reki) dot.nałogów zainstaluje w kolejnym poscie.Pozdrawiam