przez maroussia 2008-03-19, 07:17
hmmm..no wlasnie podobne objawy...tylko, ze juz mi przeszlo to z tymi marketami..pociagami..autobusami..czasm tylko jadac np pociagiem czuje mdlosci;/ faktycznie mialam wspanaile dziecinstwo...mam wspaniala rodzine...moi rodzice pod zadnym wzgledem nie byli toksyczni...teraz tez wszystko jest w porzadku. Tamte dolegliwosci mi przeszly ale pozostal mi bol glowy, i mdlosci..szczegolnie wlasnie w szkole nie wiem dlaczego...no i nie moge nic zjesc przy innych...nie chce...boje sie, ze sie "przytkam"..przy najblizszych zachowuje sie normalnie..nie mam zadnych problemow..dreczy mnie bo nigdy nie bylam wstydliwa..zawsze dowartosciowana..zawsze mialam przyjaciol... Analizuje sobie cale moje zycie..i sie zastanwaiam co molgo byc nie tak:/ doszlam do wniosku, ze juz od dziecinstwa bylam bardzo wrazliwa...byc moze spowodowane jest to faktem, ze jak bylam malutka bylam w szpitalach i czesto chorowalam (dlatego tez boje sie ciemnosci)..pamietam, ze zawsze jak mialam gdzies jechac np wycieczka szkolna musialm 100 razy sie wysiusiac;) lub zawsze musialam byc "punktualna"..co zostalo mi do teraz...;) zdarzalo mi sie , ze w podstawowce wychodzilam do szkoly o 7:10 a mialam na 8 (szkola oddalona o 10 min;)) mamusia zawse tlumaczyla, ze nie musze tak wczesnie wychodzic, ze ,moge zostac w domu, wypic herbatke itd..ale ja swoje i mam to do teraz..do pracy mam 5 min a wychodze 30min wczesniej..z jednej strony jest to bardzo dobre...a z drugiej to objawy "nerwuska"..gdy sie zdenerwuje to wybucham placzem---> pozniej smieje sie sama z siebie jak to glupia jestem, po co mi to bylo ale swoje wyplacze i wykrzycze...choc nikt nigdy na mnie nie krzyczal;> Moje objawy zaczely sie pojawiac kiedy nadszedl okres mlodzienczego buntu...wiek 88-19 lat-----> imprezy, balangi, alkohol, czasem inne uzywki, byc moze zylam za szybko, nie moge sobie tego tlumaczyc na swoj sposob bo jest to szukanie prawdy w czyms czego nie wiem do konca..ale podejrzewam, ze moje zachowanie (czesto poid wplywem innych) moglo sie przyczynic do tego...zbiezne emocje..rozne postepowanie..wychowana na wspaniala dziewczyne probowlam na sile byc kims innym...hmmm..ale w tym chyba raczej problem nie lezy bo wiem o tym a pomimo wszystko dalej cos jest nie tak.. Wiem jedno...mam dosc tych objawow..chce zyc normalnie i zyje normalnie tylko musze bardziej siebie kontrolowac...samej chyba nie idzie z tego wyjsc...dodtakowo naklada sie na to jezszcez moje samopoczucie w zla pogode:/ jak z rana swieci sloneczko to moge gory przewracac..mam wspanialy nastroj,,nawet jak czasem mam usicsk w glowie;) skacze..sprzta,m..ide na spacer..ech jest super..ale gdy pogoda zaczyna sie pieprzyc to ja razem z nia...jestem cholerna meteopatka i wiem o tym..wtedy zaczynam byc niespokojna i zla, ze zle sie czuje i tak w kolko...kiedy sie zdenerwuje to zaczynam miec objaw nerwicy..ale praktyznie w sytuajach kiedy musze siedziec i robic swoje--> szkola, siedzenie i sluchanie (nie mam problemow z koncentracja) lecz pomimo wszystko zaczynam sie zle czuc...jak zbyt dlugo siedze w pracy i robie jedna czynnosc to tez jest prawdopodobienstwo, ze moge sie zle poczuc...ale do momentu kiedy moge juz spbie na luzie pogadac, rozluznic sie., posmiac..wszystko wraca do normy... Smieje sie bo zawsze mowie, ze kiedy sie zle czuje, ktos powiedzialby mi "dawaj, idziemy np na zakupy --->kosmetyki, ciuchy;> to ide z marszu...i takie wzmocnienia sa dla mnie super..dlatego na codzien nie mam problemów z tym...tak organizuje soebi dzien, ze czuje sie dobrze..ale nie zawsze jest taka mozliwosc i kolejny raz powtorze---> szkola:/ nawet Ci, ktorym nic nie dolega nie potrafia wysiedziec od 8 do 19 a co dopiero ja:/ tak wiec wszystko kreci sie tak w kolko..a mnie to juz denerwuje.,.pojde do tego psychologa, tylko nie chce zeby mowil mi d czego mam dazyc bo tom juz wiem..chce do siebie wrocic..mam sprzezcne dazenia...tyle pomyslow na odzien..tyle chcei do wszystkiego...a organizm czasem odmawia...heh:/ ale pomimo wszystko..jestem szczesliwa...