Witam forumowiczów. Od około tygodnia męczy mnie pewien problem, mam 20 lat. Mianowicie, w środę 11 listopada, siedząc przed komputerem, zacząłem się źle czuć. najpierw w oczach taka jakby aura...później ból głowy, kilka razy w życiu już tak miałem, albo jak troszke gorzej jadłem, albo jak piłem więcej kawy. Myślałem, że to może jest spowodowane tym razem tym, że spożywałem akurat Yerba mate od kilku tygodni(wcześniej podczas spożywania jej zdażyło mi się pare razy mieć aure i ból głowy, ale zawsze towarzyszył temu głód). Po kilku minutach do bólu głowy doszły zawroty, potliwość, nie mogłem skupić myśli, lekkie duszności dziwne mrowienie w karku tak jakbym nie miał siły utrzymać głowy w pionie. Położyłem się, aura przeszła, ból głowy także, natomiast pojawiło się bardzo wysokie tetno, czułem jakby mi miało serce wyskoczyć ok 130 uderzeń na minute, bardzo nierównomierne, . Miałem także przez chwile problemy ze złożeniem zdania i poukładania myśli oraz uczucie mrowienia w lewej ręce. Po niedługim czasie większość objawów mineła, pozostało takie rozbicie, osłabienie i szybkie tętno, w związku z czym mama zadzwoniła po pogotowie na wszelki wypadek. Panowie zmierzyli mi ciśnienie, było troszke wyższe niż zazwyczaj miałem, mówiłem im o Yerba mate itd... powiedzieli że to skutek zbyt dużej ilości kofeiny i że mi przejdzie po paru godzinach. Serce także w normie.
Kolejny dzień spędziłem już w pracy, czułem się ok poza tym że troche osłabiony byłem. jednak momentami łapał mnie taki dziwny 'zamuł' rozkojarzenie. Wczoraj jechałem do dziewczyny, po drodze, poczułem takie jakby dziwne uczucie w klatce piersiowej, jakby pieczenie, jakby dyskomfort, zrobiło mi się słabo, znów szybkie bicie serca. Kiedy do niej dojechałem, było już w miare ok. Dzisiaj będąc znów w domu poczułem się źle. Ból głowy, lekkie osłabienie, dziwne bóle w klatce piersiowej, uczucie jakiejś obręczy wokół głowy, rozkojarzenie...cały czas jestem jakiś taki roztrzpany, serce mi dość mocno bije, a to już 4 dzień po tym incydencie dlatego bardzo się niepokoje. Z tego co czytałem w internecie są to objawy nerwicy, jednak ostatnio nie miałem jakiś szczególnych wydarzeń które mogłyby to spowodować...być może to przez to pogotowie, nigdy jeszcze nie musiałem go wzywać. Sam już nie wiem, nigdy na nic nie chorowałem, a tutaj coś takiego...Jutro idę do lekarza, ale proszę także Was o jakąś radę.
Pozdrawiam



