Pozwolę sobie wkleić jeszcze raz to co pisalam w innym temacie:
[pisane w lipcu]
Witam,
Właśnie poczytałam trochę na forum i postanowiłam dołączyć się do tematu z nadzieją, że może Peterowi uda się i mi pomóc.
Przedstawiam więc po krótce mój problem.
Wszystko (z tak nasilonymi objawami) zaczęło się jakieś kilka lat temu.
Od kiedy pamiętam zawsze miałam problemyzwiązane z dziedziną laryngologii. Najpierw jakieś 6-7 lat temu dość poważnie chorowałam na zapalenie ucha środkowego, wewnętrznego i zewn. Męczył mnie ogromny ból, ale na szczęście po jakiś 7 miesiącach (i wielu opakowaniach antybiotyków) wreszcie się wyleczyłam. Przyczyną był paciorkowiec Streptococcus pyogenes.
Od tamtego czasu przestałam chorować na ucho, zaczęły się z kolei problemy związane z licznymi i częstymi anginami.
Brałam więc znów szereg antybiotyków, które były nieskuteczne, aż lekarz zadecydował o wycięciu migdałków. W nadziei na poprawę zdrowia usunęłam migdały. I przez jakiś czas (około roku) był spokój… do czasu…
Jakieś 3 lata temu zaczęły się kolejne problemy ze zdrowiem, które nieprzerwanie trwają do dziś. Tym razem były to zatoki i gardło. Po tylnej ściance gardła zaczęła spływać mi żółtawa wydzielina, która powodowała u mnie wymioty, no i ogólny zły stan zdrowia. Nie chcąc rozpisywać się nadmiernie dodam tylko, że zanim lekarze doszli, że ta wydzielina spływa mi z zatok (choć zawsze mówiłam o tym , że spływa mi po gardle) leczyli mnie na zatrucia pokarmowe, sugerując, że widocznie zjadłam coś niedobrego. Wrrrrr.
Zrobiłam więc jak zwykle wymaz z gardła - wyszedł gronkowiec
Staphylococcus aureus.
A więc jak zwykle antybiogram i leki, na które powinien być wrażliwy. Po jakiś 3 opakowaniach Zinnatu (jak dobrze pamiętam) wszystko wróciło do normy na miesiąc. Po miesiącu znów to samo, znów antybiotyki (oczywiście w ilości większej niż jedno opakowanie, bo niestety jedno opakowanie antybiotyków przestało mi pomagać na cokolwiek). Znów poprawa na miesiąc, znów problemy z gardłem. Żółtawa wydzielina przestała mi spływać w takiej postaci, ale cały czas czułam (i widziałam),że coś tam mi raz na jakiś czas spływa i cały czas co parę dni czułam ból gardła. I tak było co miesiąc. Lekarzy oczywiście zmieniałam, ale każdy z nich nie był w stanie mi pomóc. Jedni wyśmiewali mnie, że sobie wymyślam jakiś niestworzone rzeczy. Inni twierdzili, że każdy człowiek tak ma i to nic dziwnego. Nieliczni mówili, że tak nie powinno być i że rzeczywiście coś z moim zdrowiem jest nie tak, ale rezultat i tak był zawsze ten sam. Przechodziło mi na chwilę, a po miesiącu tak wszystko wracało.
Byłam oczywiście u różnych lekarzy:
• Psychologa, bo myślałam, że może rzeczywiście wydziwiam (w końcu nie jestem wykształcona w dziedzinie medycyny), poza tym zaczęły się u mnie objawy depresji jak mi się zdawało (ciągłe przygnębienie, zmęczenie, senność)itp. – Lekarz stwierdził ze wszystko ze mną ok.
• Neurologa, bo zaczęło mi się również co jakiś czas drętwienie kończyn, poza tym silne bóle stawów i mięśni- lekarz stwierdził, że na tle neurologicznym nic mi nie dolega
• Reumatologa – też wszystkie badania wyszły ok.
• Licznych laryngologów oraz lekarzy ogólnych
Robiłam sobie też szereg licznych badań:
OB
morfologia z rozmazem
mocz
crp
wymaz z gardla,nosa
ekg,ukg
rtg klatki piersiowej
rtg zatok
usg chyba wszystkich narządów
hormony tarczycy
ASO
czynnik reumatoidalny
Wszystkie badania były ok., tylko w moczu wychodziły zawsze liczne bakterie, no i co jakiś czas w wymazie gardła paciorkowiec i gronkowiec, choć czasem w wymazie nie wychodziło zupełnie nic.
W marcu tego roku dostałam zapalenie płuc- wirusowe jak stwierdził lekarz, bo badając płuca wszystko było ok i przez 4 tygodnie leżałam z wysoką gorączką w łóżku ( i zapasem antybiotyków, choć nie miałam pojęcia po co , skoro miałam wirusa, a nie bakterie). Od tamtego czasu do dziś każdego dnia czuję się bardzo źle: ogólne osłabienie organizmu, co kilka dni ból w klatce piersiowej, zupełny brak sił (dodam, że wcześniej uprawiałam dużo sportów i zawsze czułam się dość silna fizycznie), od jakiś 3 lat stan podgorączkowy 37,4 stopni, no i ciągły codziennie silny ból gardła, na gardle mam też od jakiegoś roku jakby bąble na tylnej ściance i cały czas jest zaczerwienione.
Dodam jeszcze że do lekarzy przestałam już chodzić, bo nie zniosłabym kolejnego antybiotyku!!! Od 4 miesięcy zaczęłam się leczyć preparatami calivita: brałam (wszystko w maksymalnych dawkach) Paraprotex, Ac zymes, Noni i szereg innych i nic. Zupełnie nie odczułam absolutnie żadnej poprawy . Wciąż tak samo czuję się źle. :-(
Nic zupełnie nie mogę robić. Nie mogę pójść do pracy bo co 2 tygodnie dostaję wysokiej gorączki i przez kolejne 2 tygodnie nie jestem w stanie wstać z łóżka. I tak na okrągło. Jak tylko się lepiej poczuję i np. przez 5 minut pojezdze na rowerze znów czuję się fatalnie
Dlatego proszę o jakąś rade i pomoc, bo jestem zupełnie załamana :!: :!: :!:
Jeszcze szybko dodam, że stosowałam szczepionki Luivac i IRS 19 i tez mi nie pomogły.
PS. Przepraszam też, że się tak rozpisałam, ale to naprawdę jest pokrótce.
Tym razem znów zaczęlo sę od tego, że spływała mi o tylnej ściance zółtawo-zielona wydzielina. Jako że zazwyczaj był to paciorkowiec badź gronkowiec brałam już tyle antybiotyków, że nie chciaąłm brać i teraz już wiecej. Wiec sie meczyłam przez cale 3 tygodnie, ale czuje ze po malu zaczynam czuć sie lepiej, boje sie tylko że minąl 2-3 tygodnie a ja znow bede chora.
Z wymazu gardła wyszedł wzrost flory soprofitycznej +
(chyba warto dodać, że wyniki wymazu były gotowe juz po 30 godzinach od jego pobrania)
Badania serotonicznego w kierunku kandydozy nie robili w tym laboratorium
[ Dodano: 2007-08-27, 19:11 ]
Dziś rano znów obudziłam się z ogromnym bólem gardła, bólem prawego ucha i spływającej wydzielinie od zatok. Tak jest od kilkunastu miesięcy, Każdego dnia!!!! Dlatego boję się, że same zastrzyki mogą nic nie dać (oczywiście wezmę je i tak), albo dadzą, ale na krótki czas.
Peter,
Jaka według Ciebie może być przyczyna tego wszystkiego?
Czy wina leży tylko w słabym układzie immunologicznym?
Zastanawiam się, może winą jest skrzywiona przegroda nosowa, czy może warto by pójść na prostowanie przegrody?
Ps. Mam już wykupioną Echinaceę comp. forte SN, jutro jeszcze pójdę poprosić o lek, który proponowałeś tj. Lymphomyosot N. Mam nadzieję, że uda mi się go zdobyć.





