Witam!
Od 3 miesięcy męczę się ze spływającą flegmą po tylniej ścianie gardła, bólem między łopatkami, bólem nosa i głowy. Ewidentnie czuję jak coś mi spływa do gardła, muszę to ciągle wypluwać i odchrząkiwać. Jak tego nie wypluwam to mam uczucie guli, ucisku w gardle, jest mi niedobrze i mam taki dziwny ból między łopatkami. Byłam u laryngologa, który nie słucha jakie mam objawy tylko twierdzi że to wina gardła, bo mam powiększone jakieś grudki w gardle i brak jakiejś błony, o ile dobrze zrozumiałam. Przypisał mi antybiotyk CECLOR MR, który nie pomógł, kazał nawilżać gardło preparatem GLOSAL , to wszystko nie pomogło, flegma dalej spływa i nos i głowa boli. Więc lekarz przypisał drugi antybiotyk KLABAX, po którym strasznie źle się czuję. Lekarz robił mi również pędzlowanie gardła i ciągle upiera się , że to gardło, chociaż gardło mnie wcale nie boli. Zdjęcie RTG zatok przynosowych wykazało:
zatoki szczękowe, czołowa oraz klinowa powietrzne. Zacienienie zachyłka zębodołowego lewej zatoki szczękowej-cień torbieli. Pogrubiałe śluzówki małżowin nosowych.
Lekarz nie zwraca uwagi na to, że wyszły pogrubione śluzówki tylko dalej leczy mnie na gardło i mówi, że mi się wydaje że mi coś spływa bo mam suche gardło. Zgadzam się z nim, że może mam suche gardło, bo ciągle odchrząkuję to wydzielinę. Proszę mi pomóc i doradzić co mogę sama zażywać, jak sobie ulżyć z tą ściekającą flegmą, może jakies leki homeopatyczne, stosowałam sól morską w aerozolu do nosa, ale niewiele pomogła. Co mogę z takich leków kupić sama, bo wiem, że mój laryngolog nie przypisze mi takich leków. Nadmienię jeszcze , że w 2007 roku miałam operację- usuwanie torbieli z prawej zatoki szczękowej. Czy to może mieć jakiś związek? I czy codzienne spożywanie mleka mogło się również do tego przyczynić? Proszę o poradę, bo ból głowy, nosa i ta flegma nie pozwala mi normalnie funkcjonować.
Pozdrawiam




