Jak zyć? W jaki sposób rozmawiac? Nie zawsze należy ulegac. Przeciez ja tez mam prawo miec swoje zdanie. Dlaczego sie je mi niszczy, zabiera moja godnośc?
Wydaje mi się Krzysiu, że w związku z chorobą utraciłaś pewien "mechanizm obronny" jakim jest olewanie ludzi jak ci "pociskają głupoty" albo jak traktują z góry jako głupszą i gorszą bo jesteś chora.
Zdrowi ludzie nie płaczą, że ktoś ich "niszczy", bo jak widzą w rozmówcy pewien poziom głupoty to "mają go w głębokim" poważaniu to, co ten ktoś nadaje.
Ty , moim zdaniem, poprzez chorobę stałaś się nadwrażliwa, oczekujesz, że ludzie będą milsi i mądrzejsi w stosunku do ciebie bo 'dostałaś już od życia swoją porcję kopniaków i jak można ci jeszcze dokopywać dalej?" Niestety ludzi nie zmienisz w 10sekund to ty musisz zmienić do ludzi dystans.
Niestety nie żyjemy w świeckim Niebie a ludzie to nie anioły, ludzie są różni, jakby byli idealni nie byłoby wojen, morderstw, bezrobotnych i bezdomnych i szukających odpadków do zjedzenia na śmietnikach.
Jeśli z kimś na różnych polach możesz się dogadać a na jednym czy dwóch ci "dokopuje" nie odrzucaj go i nie płacz, olej go na tych polach gdzie ci "dokopuje" a staraj się coś z nim zbudować/osiągnąć tam gdzie możesz się porozumieć.
Myślę, że nie powinnaś bez istotnej potrzeby opowiadać ludziom o swojej chorobie, masz niewielkie szanse że zrozumieją, w szkole ich o takich chorobach nie nauc zyli a w telewizji też często pokazują jakieś szczególne przypadki tej choroby jako regułę u wszystkich chorych.
Co do bliskich krewnych i bliskich znajomych, którym powiedziałaś na co jesteś chora i jakie masz problemy "bo trudno żebyś udawała, że jesteś czerwonym kapturkiem jak chcesz mieć z nimi jakiś kontakt" to musisz im dać kilka dobrych lat czasu żeby dostrzegli, że masz swoją wartość i że nie jesteś odpadkiem, nad którym się zlitowali.
Nie bierz sobie pewnych ich niemiłych gestów czy słów tak bardzo do serca, pomyśl, że oni nie są w tym temacie "super i hiper" tylko są zwyczajnie "mali duchem", pewnie dobrze ci życzą ale nie są to ludzie najdoskonalsi i najmądrzejsi.
Niestety płaczem czy wybuchem złości nie zmienisz tego natychmiast.
Myślę, że powinnaś nauczyć się żyć dla siebie i znaleźć sobie coś co będzie ci dawało satysfakcję i nie będzie cię drażniło - może kot/pies, jakieś zainteresowania. Postaraj się też pomóc zrozumieć nie najmilszym i nie najmądrzejszym ludziom rózne kwestie, nie kłóć się z nimi i nie złość się na nich, ich też różne rzeczy stresują a inni im "dokopują". Niestety nie ma innej planety do wyboru z milszymi i mądrzejszymi ludźmi.
Myślę jednak, że nie koniecznie trzeba się zabić, można coś sobie znaleźć żeby chciało się żyć! Uszy do góry! :-)